Dla marek
aktualizacja 22 sierpnia 2026
COSE jest magazynem o rzeczach dobrze zrobionych: pojedynczych przedmiotach, ludziach, którzy je robią, i procesach, w których powstają. Piszemy o meblach, ceramice, oświetleniu, materiałach i wnętrzach, zawsze od strony wykonania, nie trendu.
Jeśli produkujesz rzeczy, o których da się opowiedzieć coś więcej niż to, że są nowe i dostępne w trzech kolorach, mamy o czym rozmawiać.
Sprzedajemy sąsiedztwo tekstów, które ktoś czyta do końca, nie miejsce na banner.
Zacznijmy od tego, czego nie mamy
COSE jest nowym tytułem i nie ma jeszcze danych o zasięgach, których nie dałoby się podważyć. Nie podamy więc liczby, której nie umiemy udokumentować: ani prognozy, ani „szacowanego dotarcia”. Kiedy będziemy mieli pierwszy pełny kwartał, dostaniesz liczby z Google Analytics i z Search Console, takie, jakie są.
Co mamy dziś: kryterium redakcyjne, którego nie zmieniamy pod klienta, formę, która wygląda jak pismo, a nie jak portal, i tematy dobierane pod czytelnika, a nie pod frazę. Jeśli to za mało, żeby rozmawiać teraz, wróć po pierwszym kwartale, będą liczby.
Cztery formaty
- Materiał o przedmiocie. Jedna rzecz z Waszego katalogu, opisana naszą metodą: konstrukcja, materiał, decyzje projektowe, cena rozłożona na składniki. Wymaga dostępu do egzemplarza i do kogoś, kto potrafi odpowiedzieć na trudne pytania techniczne.
- Materiał o serii albo kolekcji. Trzy fotele, rodzina lamp, komplet naczyń, pod jednym warunkiem: serię musi łączyć decyzja, nie tylko nazwa. Jedna technika użyta na trzy sposoby, jeden materiał doprowadzony do granicy, jedno ograniczenie rozwiązane trzy razy inaczej: to jest materiał. Zestaw rzeczy, które wyszły w tym samym sezonie, to katalog, a katalogów nie publikujemy.
- Materiał z zaplecza. Wizyta w fabryce albo w zakładzie: jak to jest robione i dlaczego tak. To najmocniejszy format, jaki mamy, i najtrudniejszy do skopiowania przez kogokolwiek innego, bo wymaga wpuszczenia nas na halę.
- Obecność w cyklu. Przegląd wychodzi co tydzień i zbiera dziesięć rzeczy po jednym zdaniu. Rzecz partnera może się w nim znaleźć, na tych samych zasadach co pozostałe, z oznaczeniem.
Materiał opłacony trafia do działu, do którego należy tematycznie, nie do osobnej sekcji reklamowej. Sekcja reklamowa jest dla czytelnika sygnałem „pomiń”; tekst w kontekście jest czytany. To jest dokładnie to, za co warto zapłacić.
Każdy taki materiał jest oznaczony
Etykietą „Materiał sponsorowany” wraz z nazwą marki, odrębnym oznaczeniem graficznym, a odnośniki wychodzące są oznaczone jako płatne również w kodzie strony. Bez wyjątków i bez łagodniejszych sformułowań w rodzaju „we współpracy z”.
To nie jest zastrzeżenie, to jest część oferty. Wiarygodność jest tu jedynym aktywem, którego nie da się odkupić, a materiał w piśmie, które oznacza wszystko jawnie, jest wart więcej niż materiał w piśmie, o którym czytelnik nie wie, co jest kupione.
Co zostaje po materiale
Materiał nie kończy się w dniu publikacji: zostaje pod stałym adresem i pracuje dalej. Do tego dwie rzeczy, które zabieracie ze sobą:
- Plakietka „Pokazane w COSE”: do postawienia na stronie produktu, w opisie marki, w materiałach handlowych. Pliki na stronie znaku.
- Odnośnik do Waszej strony i kanałów przy materiale. Czytelnik, który po przeczytaniu chce zobaczyć więcej, ma trafić prosto do Was, a nie szukać nazwy w wyszukiwarce i trafić na cudzy sklep.
Jest jeszcze coś, co mówimy jako możliwość, nie obietnicę i nie część oferty: Wasze zdjęcia zostają u nas w archiwum. Jeśli któreś będzie pasować do materiału, który piszemy sami (o materiale, technice, historii jednego typu przedmiotu), sięgniemy po nie i podpiszemy je Waszą nazwą oraz nazwiskiem fotografa. Tego nie da się kupić i nie umawiamy się na to z góry; po prostu dobre zdjęcie leżące pod ręką bywa użyte, a Wasze wtedy leży pod ręką. Warunkiem jest licencja, która takie użycie obejmuje. Ustalamy ją raz, przy pierwszym materiale.
Czego nie sprzedajemy
- Ocen. Możesz kupić materiał o swoim przedmiocie. Nie możesz kupić zdania, że jest dobry. Jeśli po rozbiorze wyjdzie, że czegoś nie ma, napiszemy to.
- Zmiany kryterium. Dziewięć pytań, które przykładamy do każdej rzeczy, obowiązuje też przy materiałach opłaconych. Czytaj teżDobrze zrobioneRzeczy · № 0
- Przedruku tekstu. Nie publikujemy gotowych tekstów z biura prasowego: piszemy sami, po rozmowie i po zobaczeniu rzeczy. Zdjęcia to zupełnie inna sprawa: jeśli macie dobrą sesję i prawa do niej, chętnie z niej skorzystamy i podpiszemy fotografa. Dobre zdjęcie zostaje dobrym zdjęciem niezależnie od tego, kto je zamówił.
- Wyłączności w kategorii. Możemy opisać dwa konkurencyjne krzesła w jednym kwartale i nie zamierzamy z tego rezygnować.
Jak to wygląda w praktyce
- Rozmowa. Mówisz, co chcesz pokazać. Mówimy, czy widzimy z tego materiał i jaki format ma sens, czasem inny niż zakładaliście.
- Wycena i termin. Jedna cena za jeden materiał, bez pakietów i bez abonamentu. Cennika nie ma na tej stronie świadomie: dopóki nie znamy zasięgów, każda liczba byłaby wzięta z powietrza po jednej albo po drugiej stronie.
- Dostęp. Egzemplarz, hala, człowiek, który wie, dlaczego złącze jest takie. To zwykle jest wąskie gardło, nie budżet.
- Tekst do wglądu przed publikacją. Poprawiacie fakty, nie oceny. Ten warunek jest niezbywalny i lepiej powiedzieć to teraz niż przy korekcie.
Jak dziś wygląda strona
Nie ma na niej reklamy programatycznej, powierzchni display ani cudzych skryptów śledzących. Dla partnera znaczy to jedno: materiał nie konkuruje o uwagę z niczym poza pozostałymi tekstami: nie ma banneru, który by go zasłonił, i nie ma sąsiedztwa, którego nie wybraliśmy.
Napisz na kontakt@cose.pl z jedną rzeczą, którą chcecie pokazać.